W związku ze zbliżającymi się wyborami ISOC Polska przygotowuje zestaw pytań związanych z Internetem oraz wolnym oprogramowaniem i otwartością standardów, które zostaną zadane poszczególnym partiom politycznym. Chcemy przy tej okazji serdecznie zaprosić wszystkich do zamieszczania tutaj swoich propozycji pytań.
Standardy techniczne Internetu to współczesny odpowiednik ortografii. Lider powinien podążać drogą, którą wskazuje innym. Obok norm moralnych i
http://www.isoc.org.pl/wiki/index.php/Projekty/SFD?action=editstandardów zachowania, zasad ruchu drogowego i ortografii dotyczy to także standardów technicznych porozumiewania się w Internecie. Czy zgadzacie się Państwo z tym stwierdzeniem? Zauważyliśmy, że strona internetowa waszej Partii nie spełnia technicznych standardów tworzenia zasobów internetowych (sprawdzić to można pod adresem
http://validator.w3.org/). Estetyka i treść przekazu to rzecz gustu, ale standardy techniczne to nie tylko wyraz szacunku wobec odbiorcy przekazu, ale od paru tygodni także wymóg prawny - 21 lipca weszła w życie przyjęta 17 lutego 2005 roku ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Określa ona "minimalne, gwarantujące otwartość standardów informatycznych, wymagania dla systemów teleinformatycznych używanych do realizacji zadań publicznych oraz dla rejestrów publicznych i wymiany informacji w formie elektronicznej z podmiotami publicznymi", "minimalne, gwarantujących otwartość standardów informatycznych, wymagania dla systemów teleinformatycznych używanych do realizacji zadań publicznych", "specyfikacja rozwiązań stosowanych w oprogramowaniu umożliwiającym łączenie i wymianę informacji, w tym przesłanie dokumentów elektronicznych, pomiędzy systemami teleinformatycznymi podmiotów publicznych a systemami podmiotów niebędącymi podmiotami publicznymi", etc. Rozporządzenia wykonawcze do tej ustawy jeszcze nie weszły w życie, ale ich opublikowane już projekty odwołują się do światowych norm IETF i W3C.
Otwartość formatu przekazu i jego neutralność technologiczna to dostęp do komunikacji internetowej dla wszystkich obywateli. Czy i w jaki sposób zamierzacie zabiegać o zapewnienie dostępności internetowych kanałów wymiany informacji wszystkim obywatelom oraz o zachowanie interoperacyjności i neutralności technologicznej systemów informatycznych oraz ich publicznych interfejsów?
Mimo wejścia w życie ustawy o informatyzacji obywatele i przedsiębiorcy wciąż zmuszeni są do składania deklaracji powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych za pośrednictwem oprogramowania, które wymaga zakupu systemu operacyjnego od konkretnego zagranicznego producenta i które w imieniu dostarczającego je podmiotu przekazuje dane, z którymi nie może się on zapoznać ani sprawdzić ich treści. W podobny sposób Ministerstwo Finansów wymaga od każdego ubiegającego się o środki z funduszy europejskich do korzystania z programu SIMIK, który wymaga zakupu systemu operacyjnego i pakietu biurowego od konkretnego zagranicznego dostawcy, przy czym łączny koszt tych pakietów często przekracza wartość dofinansowania, o które może się ubiegać wnioskodawca. Równocześnie dostępne są bezpłatne konkurencyjne programy spełniające te same zadania co najmniej równie dobrze. Z przysłanego nam przez Ministerstwa Finansów wyjaśnienia wynika, że uważa ono ochronę interesów jego kontrahenta za ważniejszą od dobra obywateli ubiegających się o środki publiczne z funduszy europejskich, a więc zamierza utrzymać pozaustawowy przymus korzystania z jego produktów i utajnienie formatu informacji, jakie w imieniu ubiegającego się są przesyłane do serwera biura odpowiedzialne za rozdział środków. Z drugiej strony znane są systemy sprawozdawczo-rozliczeniowe, takie jak System Informacji Oświatowej czy system obsługi pomocy społecznej, które bez przeszkód korzystają z opublikowanych formatów danych i protokołów komunikacyjnych. Wydaje się więc, że nie ma żadnych przeszkód technicznych, by systemy informatyczne używane do komunikacji z obywatelami i przedsiębiorcami były dostępne dla wszystkich i zbudowane z myślą o interesie i wygodzie obywateli, a nie firm zajmujących się ich wdrażaniem. Wystarczy do tego wola polityczna i dlatego prosimy o zadeklarowanie jej wyborcom.
Nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Niepełnosprawni, niedowidzący i niewidomi nie powinni być wykluczani przez rozwiązania techniczne. Czy popieracie postulat wprowadzenia obowiązku dostosowania publicznych serwisów internetowych do międzynarodowych standardów uzgodnionych z myślą o dostępności przekazu i obsługi dla tych grup?
Przesłanie tego pytania również wiąże się z zapewnieniem powszechnej dostępności usług internetowych, ale grupa użytkowników, której ono dotyczy, bywa szczególnie poszkodowana w wyniku niedbałości autorów i administratorów odpowiednich serwisów, choć koszt zapewnienia jej dostępu jest niewielki lub wręcz zerowy - zwykle wystarczy zwykła staranność. Mimo to w tej chwili praktycznie wszystkie strony internetowe administracji publicznej są przygotowane w sposób, który znacząco utrudnia lub wręcz uniemożliwia zapoznanie się z ich treścią osobom niedowidzącym i niewidomym. Niektóre serwisy internetowe zamiast skupić się na opracowaniu stron internetowych zgodnie z obowiązującymi, międzynarodowymi standardami (W3C) oraz zasadami dostępności (Web Accessibility) w ostatnim czasie uruchomiły "gadające" serwisy, które "przeznaczone są dla osób niewidomych", jednak wykorzystanie ich wymaga użycia specjalnych narzędzi dostosowanych wyłącznie do danego serwisu. Taki sposób ich przygotowania oceniany jest negatywnie zarówno przez środowisko twórców stron internetowych jak i samych niewidomych. Jakie zamierzają Państwo podjąć działania, by strony internetowy urzędów publicznych były dostępne dla osób z wadami wzroku i różnego rodzaju problemami motorycznymi?
Wolność gospodarcza, regulacja rynku czy ochrona konsumenta - co wybrać w razie konfliktu?. Życie wciąż zmusza do wyboru między tymi wartościami. Prosimy o ich uszeregowanie i zajęcie stanowiska wobec trzech wymienionych niżej tego typu problemów.
Podpis elektroniczny. Kilka firm zainwestowało w rozwiązania zgodne z obowiązującą ustawą, które okazały się drogie i kłopotliwe w użyciu, a więc są bardzo rzadko używane. Pojawiają się różne propozycje zmiany tego stanu. Z jednej strony w ustawach i rozporządzeniach wprowadzany jest obowiązek używania najkosztowniejszej wersji podpisu elektronicznego, co w praktyce oznacza wprowadzenie ukrytego powszechnego podatku na rzecz wystawców podpisów w wysokości szacowanej na ponad 100 złotych rocznie od obywatela. Z drugiej strony wielu fachowców proponuje zmianę ustawy o podpisie, by posługiwanie się nim stało się tańsze i wygodniejsze, co można osiągnąć na przykład wykorzystując jako nośnik podpisu dowód osobisty lub telefon komórkowy. Jeszcze inna grupa fachowców uważa, że zapewnienie obywatelom możliwości wygodnej i bezpiecznej identyfikacji oraz oświadczenia woli jest zadaniem państwa i każdy obywatel - tak jak w Estonii - powinien otrzymać swój podpis na koszt państwa, gdyż oszczędności budżetowe w wyniku upowszechnienia podpisu przewyższą koszty jego wydania. Jaka jest Wasza opinia?
Infrastruktura internetu. Prywatyzacja polskiego, narodowego państwowego monopolu telekomunikacyjnego polegała na sprzedaniu go w całości francuskiemu narodowemu państwowego monopolowi telekomunikacyjnemu, którego pozycja rynkowa pozwala dyktować ceny i kształtować zwyczaje rynkowe zgodnie z własnym interesem, bez troszczenia się o interesy dostawców treści i użytkowników z małych miast i wsi. Czy Waszym zdaniem pożądana jest interwencja państwa w zasady rozliczeń międzyoperatorskich oraz wsparcie Państwa dla inicjatyw budowy lokalnej infrastruktury łączności cyfrowej z udziałem samorządów?
Zasoby kulturowe w internecie. Po okresie załamania rozwija się w tym obszarze wolny rynek, blokowany jedynie faworyzującą operatorów zachodnioeuropejskich serwerów polityką narodowego monopolu telekomunikacyjnego, a równocześnie pojawiają się liczne serwisy budowane ze środków publicznych i równolegle znaczący sukces odnoszą zasoby tworzone w wyniku samoorganizacji grup społecznych, takie jak wikipedia, które rozwijają się bez żadnego wsparcia ze środków publicznych. Czy mogą Państwo wskazać, jak widzicie relacje tych grup zasobów i jaka jest Waszym zdaniem rola Państwa w tworzeniu dostępnych w Internecie oraz udostępnianiu istniejących poza Internetem dóbr kultury narodowej?
Prywatność czy ochrona odbiorców treści internetowych przez identyfikację ich autorów?. Co bardziej zasługuje na ochronę: prywatność i prawo do anonimowości wypowiedzi czy raczej łatwość ścigania osób nadużywających wolności wypowiedzi uzyskana dzięki obowiązkowi pełnej identyfikacji mieszkańców wirtualnej wioski? Czy planujecie jakieś inicjatywy w zakresie prawnej regulacji wzajemnych relacji użytkowników Internetu?
Opublikowanie w internecie listy referencyjnej zasobów Instytutu Pamięci Narodowej lub wszelkiego rodzaju "czarnych list dłużników" i liczne podobne incydenty świadczą o tym, że obecnie nieskuteczne są mechanizmy cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych, administracyjnoprawnej ochrony danych osobowych czy prawnokarne przepisy o zniesławieniach. W praktyce autorzy i redaktorzy mediów internetowych nie są również objęci rygorami prawa prasowego, a z drugiej strony też nie mogą korzystać z prawnych przywilejów dziennikarza. Bardzo iluzoryczna okazuje się ochrona uzytkowników Internetu przed zalewem niechcianej korespondencji, gdyż odpowiednie przepisy ustawowe pozbawione są skutecznych sankcji oraz mechanizmów ścigania naruszeń. Równocześnie próby samoobrony użytkowników przez tworzenie i utrzymywanie czarnych list nadawców niechcianych komunikatów są skutecznie blokowane prawnie na podstawie przepisów o zniesławieniu. Inny podobny problem wiąże się z intensywnie promowanymi automatycznymi narzędziami ochrony przez treściami niepożądanymi, gdyż użytkownik takiego oprogramowania i operator korzystającego zeń serwera oddaje autorowi narzędzia prawo wyboru cenzurowanych treści nie podlegając żadnej kontroli w tym zakresie.
Ochrona przywilejów twórczych. Przez Unię Europejską przetoczyła się burzliwa debata na temat patentowania oprogramowania. Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie i jakie widzicie dalsze perspektywy jej rozwiązania? Czy zamierzacie wzmacniać zakres przywilejów twórczych i sankcje za ich naruszanie, czy też raczej chronić dostępność wspólnych zasobów kultury i prywatność jej odbiorców?
===
Na świecie toczy się wiele procesów sądowych dotyczacych wymieniania się plikami komputerowymi. Przez Unię Europejską przetoczyła się dyskusja dotycząca możliwości patentowania oprogramowania. Trwają tam prace nad kreowaniem nowych praw wyłącznych do przekazów informacji - prawa nadawców. Informacja pozbawiona fizycznego nośnika jest łatwa do kopiowania. Istnieją istotne różnice pomiędzy prawem własności a tza. "własnością intelektualną". Wystarczy zauważyć, że przekazując własność przedmiotu jego poprzedni dysponent pozbywa się nad nim władztwa. W przypadku zapoznania się z informacją - obie osoby informację znają ("posiadają"). Można też zauważyć, że powszechnie znana "tajemnica" przestaje nią byc w istocie. Czy Państwa zdaniem informacja jako taka może być przedmiotem "własności" (praw wyłącznych), czy raczej informacja należy do kategorii "dóbr publicznych"? Jeśli Państwa Partia jest za tym, by rozszerzyć pojęcie "własności intelektrualnej", to jakimi mechanizmami będziecie Państwo chcieli ten cel zrealizować? Jeśli uważacie, że należy pełniej zagwarantować dostęp obywateli do informacji oraz do dóbr kultury - jak to pogodzić z dążeniami wielu podmiotów do objęcia prawami wyłącznymi coraz liczniejszych kategorii informacji?
# W internecie wiele jest treści niezgodnych z prawem, takich jak pornografia z udziałem osób nieletnich, czy materiały nawołujące do waśni. Treści te dostępne są często w wynikach wyszukiwania popularnych przeszukiwarek. Powstała pokusa, by wprowadzać narzędzia do filtrowania lub innego blokowania takich treści. Jednocześnie wiele badań prowadzonych nad tego typu narzędziami udawadnia, że mechanizmy filtrujące są nieskuteczne i poza np. materiałami pornograficznymi uniemożliwia dostęp do materiałów edukacyjnych (np. o higienie). Czy Państwa Partia jest zdania, że należy stosować narzędzia blokujące dostęp do niektórych treści, np. w celu ochrony małoletnich? Czy też jesteście państwo zdania, że tego typu filtry są w gruncie rzeczy cenzurą, a o małoletnich powinni dbać rodzice, któzy w rozmowie będą wyjaśniać im, na jakiego rodzaju treści mogą natknąć się w internecie?
Można spojrzeć także na stronę
http://www.isoc.org.pl/wiki/index.php/ISOC/PytaniaPrzedWyborami, gdzie znajdują się propozycje pytań zgłaszanych przed wyborami 2004 r.
<UBIK> imho te pytania są za długie - nikt nie będzie ich czytał, ani rozumiał tym bardziej...trzeba wymyśleć kilka pytań krótkich, które działałyby jak papierek lakmusowy (pytania Vagli można przerobić na tę modłę), np: # Czy zdaniem Państwa partii należy wprowadzić patentowanie oprogramowania? # Czy Państwa Partia popiera totalne śledzenie ruchu internetowego (np.emaili) czy też uważacie to Państwo za zagrożenie dla podstawowych swobód obywatelskich? # Jakie zamierzają Państwo podjąć działania, by strony internetowe urzędów publicznych spełniały wymogi ustawy o informatyzacji, w szczególności były dostępne dla osób z wadami wzroku, co obecnie jest rzadkością?
Moje: # Co zamierza zrobić Państwa partia w celu obniżenia kosztów dostępu do Internetu w Polsce? # Jakie działania podejmą Państwo w nowym parlamencie w celu zagwarantowania spójnej legislacji dotyczącej informatyki i telekomunikacji? # Czy Państwa partia popiera czy przeciwstawia się próbom podporządkowania Internetu wymogom koncesjonowania przez KRRiT? # Seria pytań podstawowych: a) w którym roku powstał Internet b) w którym roku wysłano pierwszy e-mail c) w którym roku podłączono Polskę do Internetu?
Dzięki krótkim pytaniom będziemy mogli zrobić tabelkę z porównaniem poszczególnych partii, co zapewni nam z pewnością niezłe publicity :)!
u. </UBIK>
<VaGla> IMHO nam nie tyle zależy na ich odpowiedzi - gdyż ta będzie zawsze taka jakiej udzielają politycy. Przygotowując swoje długie pytania zaproponowałem im sposób ich rozumienia. Mnie raczej chcidziło o to, żeby - gdy już zlecą komuś w sztabie - odpowiedzenie na te pytania to by im coś po wyborach w głowie zostało. Innymi słowy pytania te nie są pytaniami jako takimi a sposobem uświadamiania.
Z racji tego, że politycy lubią odpowiadać nie na temat starałem się dać proste alternatywy: czy prywatność czy powszechna identyfikacja - nie ma trzeciej drogi i tu trzeba jakoś z tego wybrnąć. Czy własność informacji i jej monopolizowanie czy jednak partia/kandydat jest za rozwojem kultury i domeną publiczną. No a pierwsze pytanie miało na celu sprowokowanie kandydata, żeby sie zorientował czy istotnie ma on swoją stronę, co to znaczy że się nie waliduje i być może polecenie komuś, by sie bardziej przykładał do webmasterki, "bo dostaje w tej sprawie pytania".
Można też jeszcze spróbować takiego manewru, żeby się ustosunkowali do konkretnej sytuacji: "jak Pan/Pani skomentuje niedawny wyrok Sądu Najwyższego USA w sprawie Grokstera, w którym chodziło o odpowiedzialność firmy produkującej oprogramowanie za działania nieznanych przedstawicielom tej firmy osób wymieniających się plikami i czy ma Pan/Pani magnetowid, który umożliwia nagrywanie programu telewizyjnego".
Chodzi o to, że pytania mogą być w mojej opini pytaniami trudnymi i szczegółowymi. My je zadajemy a politycy mają odpowiadać. Zignorowanie pytań również stanowi odpowiedź. Podobnie jak odpowiedź, która kompromituje polityka ze względu na to, że nie wi on o co chodzi. Raz to zrobi - drugi raz już być może nie będzie sobie na to chciał pozwolić. Stwórzmy to społeczeństwo obywatelskie i nie grajmy tak jak pozwala druga strona tylko wedle naszych reguł. Możemy też wykreować się w oczach tych polityków na konkretne środowisko zadające konkretne pytania i oczekujące konkretnych odpowiedzi, któe wobec btaku takowych zaczyna podejmować konkretne działania zmierzające do poinformowania opinii publicznej o tym co się dzieje. Jak na amerykańskich firmach o lobbiingu organizacji pozarządowych w kongresie
</VaGla>
<HoNey>
Jak Państwa partia postrzega otwartość standardów wymiany i zapisu danych w administracji?
Co Państwa partia sądzi o wykorzystaniu wolnego oprogramowania w administracji i samorządach? Czy ma - a jeśli tak, to jaki - plan wprowadzenia oprogramowania o otwartym kodzie źródłowym w administracji i edukacji?
Jakie Państwa partia ma plany dotyczące edukacji informatycznej, zwłaszcza w kwestiach dotyczących
uczenia wykorzystywania komputera, a nauki pojedyńczych programów?
Co państwo sądzą o ewentualnym wprowadzeniu obowiązku kompatybilności stron organizacji publicznych ze standardami w3c oraz ich dostępności dla osób niepełnosprawnych?
można jeszcze zajrzeć na
http://7thguard.net/comments.php?sect=show_full&news_id=4653&comm_id=4&subcomm_id=0
</HoNey>
